Proszę Państwa, oto przedstawiam: Bakterie. Jeżeli myśl o mikrobach przejmuje Was dreszczem, to zapraszam. Spróbuję Wam pokazać, że nie są to paskudne potwory, które trzeba zniszczyć za wszelką cenę.
Blog > Komentarze do wpisu
Drzewa = oaza. Nawet w oceanie

Pewnie każdy myśląc o oazie widzi oczyma wyobraźni kilka zielonych palm otaczających urocze jeziorko słodkiej wody. Tymczasem drzewa nawet po śmierci i w środowisku skrajnie innym niż pustynia – w morskich odmętach – mogą stanowić o powstaniu oazy. Tymczasowe oazy życia na dnie mórz, w miejscach, gdzie, wydawałoby się, nic nie chciałoby żyć. Naukowcy z bremeńskiego Instytutu Mikrobiologii Morskiej Maxa Plancka pokazali, w jaki sposób zatopione drewno może rozwinąć się w atrakcyjną kwaterę dla zróżnicowanej grupy mikrobów i bezkręgowców. Wykorzystując podwodne roboty potwierdzili zaproponowaną wcześniej hipotezę, że drewno będzie przyciągało żyjące na dnie zwierzęta dzięki obecności bakterii produkujących siarkowodór.

Wiele zwierząt rozwijających się w okolicach kominów hydrotermalnych i zimnych cieków potrzebuje tak szczególnych rodzajów energii jak metan czy właśnie siarkowodór, które wydostają się z dna morza. Są one przekształcane na jedzenie przez towarzyszące tym zwierzętom mikroorganizmy. Kominy hydrotermalne i cieki są często oddzielone od siebie nawet setkami kilometrów podmorskiej pustyni.

Od dawna zastanawiano się, w jaki sposób zwierzęta mogą przemieszczać się pomiędzy tymi oazami. Jedna z hipotez zakładała, że zatopione truchła wielkich waleni, zdechłe wodorosty, jak również zatopione drewno mogą stać się czasowym środowiskiem życia podmorskich zwierząt. Do tego konieczna jest jednak obecność bakterii, które przekształcą te organiczne szczątki w metan lub związki siarki.

Aby zmierzyć się z tą hipotezą naukowcy umieścili pnie drzew na dnie Morza Śródziemnego, na głębokości 1700m, a po roku wrócili, aby przyjrzeć się faunie, mikroorganizmom oraz składnikom chemicznym.

Badacze byli zaskoczeni, jak wiele zwierząt skolonizowało drewno po zaledwie roku. Głównymi mieszkańcami były małże z rodziny świdrakowatych, znane ze swej zdolności do wiercenia w drewnie i pożerania celulozy.  Małże te są zdobywcami, którzy przygotowują nowy teren dla kolejnych organizmów. Małże niczego by nie zdziałały, bez nieodzownego towarzystwa bakterii, bez których trawienie celulozy byłoby niemożliwe.

Naukowcy zaobserwowali, że małże pocięły duże bloki drewna na kawałeczki, które były następnie rozkładane przez inne organizmy. Ich aktywność prowadziła do zużycia tlenu, umożliwiając produkcję siarkowodoru przez mikroorganizmy redukujące siarczany. Naukowcy znaleźli również muszlę, która jest typowa dla organizmów żyjących przy zimnych źródłach i podobnych środowiskach, gdzie związki siarki zużywane są jako źródła energii, a także odkryli nieznane gatunki podmorskich robali.

Okazało się więc, że zatopione drewno nie tylko umożliwia rozprzestrzenianie się rzadkich gatunków zwierząt podmorskich, ale także stanowi hotspot dla rozkwitu bioróżnorodności na dnie morza. 

Tak więc każdy zatopiony statek, o ile nie wybebeszył się z transportu ropy, może rozwinąć się w tymczasową oazę podmorskiego życia i przystanek dla zwierzątkowych wędrowców między kominami hydrotermalnymi. Co z kolei przypomina, że coś musi umrzeć, żeby coś innego mogło żyć, a zależności pomiędzy poszczególnymi organizmami są dużo bardziej złożone i skomplikowane, niż można na pierwszy rzut oka przypuszczać. (Kiedyś było łatwiej, bo na dno morza trafiały rzeczywiście drewniane statki, a nie blaszane konserwy, ale i do konserw podwodny świat się dogryzie).

 

źródło



czwartek, 31 stycznia 2013, yepestis

Polecane wpisy

  • Wyssane z mlekiem matki

    Chyba nikt nie zaprzeczy, że mleko matki jest dla nowonarodzonego dziecka najlepszym pokarmem, nie tylko idealnie zbilansownym i dopasowanym do potrzeb, ale tak

  • Jeszcze trochę zdjęć

    Wspomnienie z Festiwalu Nauki;) Gimnazjaliści dostali szalki ze zwykłym podłożem bez antybiotków (LB) i mogli sobie wyhodować jakieś swoje bakterie. Tzn. mogli

  • Dzieci, umyjcie rączki!

    Tak tak, znowu poprzynudzam, a to dlatego, że sezon grypowo-przeziębieniowy w pełni. Rano zimno, po południu ciepło, wieczorem znów ziąb, a zarazy tylko czekają

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: ostrowski62, *.static.chello.pl
2017/05/04 15:45:20
zarówno drzewa, lasy jak i oceany mają do siebie to, że koją nerwy, popychają do marzeń. Dla osób z miasta nie jest łatwo znaleźć blisko las... a tym bardziej ocean. Prędzej park ;) w takich momentach fototapeta do łazienki w drzewa może być idealnym miejscem na domowe spa. Nie dość, że w zieleniości, to jeszcze w gorączej wodzie ;)

ResearchBlogging.org

Serwis Mikrobiologiczny