Proszę Państwa, oto przedstawiam: Bakterie. Jeżeli myśl o mikrobach przejmuje Was dreszczem, to zapraszam. Spróbuję Wam pokazać, że nie są to paskudne potwory, które trzeba zniszczyć za wszelką cenę.
czwartek, 14 lutego 2008
Bakterie randkują


Kilkanaście gorących minut podczas randki na jakimś wcale nieodosobnionym fragmencie szalki i bakteria może całkowicie zmienić swój wygląd i właściwości. Koniugacja, określana jako proces paraseksualny (ale kto by się przejmował tym "para") to najczęściej zachodzący w przyrodzie proces prowadzący do przekazania materiału genetycznego między mikrobami. Koniec jest zawsze taki sam: zbliżenie i połączenie komórek, a następnie transfer genów. A początek... Inaczej wyglądają zaloty u bakterii gramdodatnich i gramujemnych.

Komórka męska to ta, która jest dawcą DNA, komórką żeńską nazywa się biorcę.

U bakterii gramujemnych chłopak znajduje dziewczynę, która musi mieć odpowiedni receptor na swojej powierzchni. Chłopak posiada wypustkę - pilus, który rozpoznaje receptor, łączy się z nim, a następnie skraca się, powodując zbliżnie komórek. Gdy już się połączą DNA może zostać przekazane.

U gramdodatnich dziewczyna wabi chłopaka wytwarzając feromony. Gdy ich stężenie w środowisku jest odpowiednio wysokie (a więc jest to rodzaj quorum sensing), w komórkach męskich aktywowane są odpowiednie geny, co prowadzi do zbliżenia komórek i również przekazania DNA.

A po wszystkim... babka staje się facetem i zaczyna produkować białka, które zapobiegają kontaktom z innymi facetami.

Ćśśś, bo się speszą:

(źródło: http://www.kuro5hin.org/story/2007/1/9/142339/8964)

niedziela, 10 lutego 2008
HTG CD i co ma do tego burza

Ten jakże zaszyfrowany tytuł oznacza, że nieubłaganie zbliża się tekst o seksie. Tak tak, drogie mamy, uprzedzam, abyście zdążyly ocenzurować kolejną notkę, zanim zobaczą ją Wasze pociechy.

Tymaczasem dziś parę słów o samym transferze genów, czyli co muszą zrobić bakterie, żeby nabyć nowe cechy (czasami nawet nic nie muszą).

Wyróżniamy trzy mechanizmy poziomego przekazywania materiału genetycznego:

Transformacja - nie wymaga żadnego kontaktu między dawcą i biorcą DNA. W środowisku może znaleźć się zupełnie goły kwas nukleinowy, który bakteria może pobrać do wnętrza komórki, pod warunkiem, że posiada odpowiednie białka, które przeprowadzą ten proces albo... jest burza. Wyładowanie elektryczne narusza osłony komórkowe, tworząc w nich pory, przez które wnika DNA.

Transdukcja - wymaga udziału pomocnika - faga, który przeniesie DNA. Materiał genetyczny niektórych fagów integruje do genomu gospodarza, a potem jest znów wycinany. Podczas jego namnażania powinno się wyciąć dokładnie tyle samo, ile się wkleiło, ale czasem dochodzi do pomyłek i do główki faga zapakuje się materiał genetyczny gospodarza, który zostanie przekazany kolejnemu gospodarzowi podczas infekcji.

Koniugacja
- wymaga wytworzenia bardzo skomplikowanej maszynerii białkowej i bezpośredniego połączenia komórek, podczas którego DNA jest przekazywany od dawcy do biorcy... i tu przechodzimy do następnego odcinka.
sobota, 26 stycznia 2008
Wymieńmy się genami

Podczas każdego podziału komórka replikuje cały swój materiał genetyczny, który potem dzielony jest pomiędzy komórki potomne – a więc dzieci dziedziczą geny po rodzicu. Jednym, w przypadku bakterii. Bakterie potomne są klonami komórki macierzystej, są identyczne. Dla bakterii spełnia się więc to, czym straszą (bądź też kuszą) nas filmy fantastyczne: jeden osobnik może mieć armię identycznych klonów. Jeżeli marzysz o posiadaniu takiej armii, postaraj się być w następnym wcieleniu mikrobem.
Czy nie byłoby pięknie, gdybyśmy mogli wziąć od sąsiadki trochę DNA, dołożyć go do swojego i mieć dzięki temu równie jak ona wysokie IQ? Albo jeszcze lepiej – dzięki takiej pożyczce wyleczyć się z chorób o podłożu genetycznym? Niestety, terapia genowa jest cały czas w powijakach. W świecie mikroorganizmów przekazywanie sobie materiału genetycznego jest jednak szeroko rozpowszechnione i jest to bardzo ważny czynnik kreujący ich ogromne zróżnicowanie. I nie chodzi tu o przekazanie DNA komórce potomnej, zwane transferem pionowym lub wertykalnym, ale o transfer pomiędzy dwoma nieależnymi komórkami, niemający związku z podziałem – nazywany transferem poziomym lub horyzontalnym (HTG, horyzontalny transfer genów). W ten sposób może zostać przekazany fragment DNA nieniosący żadnych istotnych informacji, albo taki, który dostarczy genów niezbędnych do przeżycia w nowych warunkach – na przykład cały szlak enzymów dających w rezultacie oporność na antybiotyk (o antybiotykach tu i tu, a tu także słowo o HTG).



Materiał przekazywany podczas HTG może być różnej wielkości, ale nie osiąga on rozmiarów całego genomu, który jest przekazywany podczas podziału komórki. Chyba, że wektorem jest Craig Venter.

piątek, 14 września 2007
Rozpoznanie ofiary

Wirusy bardzo specyficznie rozpoznają komórki, które mogą zaatakować. Dzieje się tak dlatego, że każda komórka ma na swojej powierzchni bardzo dużo różnych cząsteczek organicznych, potrzebnych do jej funkcjonowania, i niektóre występują tylko u niej. Taka cząsteczka może stać się receptorem. Wirus posiada białko, które rozpoznaje właśnie ten jeden receptor. Rozpoznanie jest sygnałem, że spotkał właściwą komórkę. Może przystąpić do ataku.

Jeżeli w komórce zajdzie mutacja, która spowoduje, że receptor się zmieni, to ta komórka przestanie być na niego wrażliwa. Wkrótce może się okazać, że takie komórki będą stanowić większość, bo będą mogły rozmnażać się bezpiecznie, podczas gdy wirusy będą wykańczać pozostałe wrażliwe osobniki. Ale ich sytuacja może się bardzo szybko zmienić: mutacja w DNA wirusowym (w końcu bakterie nie mają monopolu na mutacje, zwłaszcza, że fagi korzystają z tych samych komórkowych narzędzi) spowoduje, że możliwe będzie rozpoznanie tego nowego, zmienionego receptora. I tak w kółko.

poniedziałek, 07 maja 2007
I na co nam to?
 

No tak. Bakterie w paszczy, bakterie na skórze, bakterie we flakach. Na pewno nie wierzysz, że one nas tak objadają za friko i masz rację. Jest to symbiotyczna mikroflora, co oznacza, że korzyści są obustronne. Dla bakterii dość jasne: mają co jeść i gdzie się podziać. I to jest dla nas bardzo ważne, ponieważ skoro one tam są, to juz dla innych mikroorganizmów nie ma miejsca. Nie jest to bariera nie do pokonania, ale o jej skuteczności można najlepiej przekonać się, gdy jej zabraknie: podczas kuracji antybiotykowej. Jeśli nie są brane dodatkowe leki, na przykład chroniące przed infekcją grzybami, albo takie fajne kapsułki zawierające miliardy bakterii wybranych szczepów, to w ustach pojawiają się małe wredne swędzące krostki, albo zaczynają się problemy z układem pokarmowym. Coś w tym jest, że jak Ci antybiotyk zapiszą, to babcia będzie Ci wciskać jogurty do upadłego, i nie ma przebacz (wymigasz się, jeśli łykasz tetracyklinę, ale to chyba nie często teraz zapisują, bo świństwo jest szkodliwe nie tylko dla bakterii, ale dla nas także). Z drugiej strony te bakterie nie są niezbędne do życia. Można wyhodować na przykład myszy, które nie mają pół mikroba w sobie i trzymać je w sterylnych warunkach, ale te stworzonka są wtedy słabsze niż te normalne, bardziej niemrawe, mniejsze. Dowiedziono, że myszki, których układ pokarmowy pozbawiono bakterii mają ogólnie obniżoną odporność i częściej zapadają na choroby układu oddechowego.

No więc widzisz, nie da się żyć bez bakterii.

wtorek, 10 kwietnia 2007
Dokąd?
 

Bakterie w swoim środowisku nie są bezwładne, skazane na przemieszczenie się wyłącznie tam, gdzie je prąd poniesie. Oczywiście w np. w strumieniu wody taka mała bakteria nie przeciwstawi się TAKIM WIELKIM siłom, ale we w miarę sprzyjających warunkach mikrob może sobie pływać, gdzie mu się żywnie podoba.

Co się może takiej bakterii podobać? Przecież nie zachód Słońca ani rodzinne obserwowanie wyścigów pantofelków... O tym, dokąd mikrob sobie popłynie, decydują stężenia różnych związków chemicznych. Zapach świeżych bułeczek ciągnie do piekarni, smrodek z oczyszczalni ścieków spowoduje, ze wszyscy ominą to miejsce szerokim łukiem... nie obrażając nikogo, są to zachowania na poziomie organizmów uznawanych za najprymitywniejsze... jeśli ktoś nie chce się przyznawać do małpiego przodka, to może się powołać na nieco głębsze korzenie, jakieś powiązania z Escherichia coli, albo, jeśli ma niecne zamiary to na przykład z pałeczką dżumy (Yersinia pestis).

Bakterie "wąchają" dzięki temu, że na swojej powierzchni mają liczne receptory, czyli białka oddziałujące z tym, co się znajduje w środowisku. Pobudzenie określonego receptora przez swoistą mu cząsteczkę – np. glukozy, spowoduje, że bakteria przemieści sie w stronę rosnącego stężenia tego związku, w tym wypadku atraktanta. Proste: idziemy tam, gdzie dają jeść. Oprócz atraktantów są jeszcze repelenty, związki, które mają odwrotne działanie: mikrob zaczyna uciekać w stronę malejącego stężenia. To zjawisko przemieszczania się zależnie od stężenia substancji chemicznych w środowisku nazywa się chemotaksją.

sobota, 07 kwietnia 2007
Szczypta poezji

 

W świecie smacznie agarowym, pod sklepieniem szkła pokrywy,
Wieść gruchnęła jak piorunem: "dziś nikt nie zostanie żywy!"

Blady strach padł na bakterie, od pokoleń tu żyjące.
Czy to prawda? Czy możliwe, że to dzisiaj spadnie słońce?

Wszystkie dziko przerażone w kupce razem się zebrały
Jeśli przyjdzie im dziś zginąć będą razem umierały.

Z tłumu wyszedł stary Zaraz i wnet w tę uderzył mowę:
"Kara słuszna dziś was spotka! tę Sodomę i Gomorę!

Pan nasz przeklął was już dawno za hedonistyczne życie!
Sprawiedliwość dziś nastąpi! Z prochu w proch się obrócicie!

Każda w genom ma wpisane: żarcie, ciepło, rozmnażanie.
Nastawienie konsumpcyjne - oto wasze jest przesłanie!

A więc gińcie bezbożnice! - krzyknął Zaraz w uniesieniu,
Po czym rzęski obie złożył i wzrok uniósł ku sklepieniu.

W tłumie szmer się podniósł cichy, wszystkie stały przerażone
i fimbriami wachlowały te, co padły tam zemdlone.

Lecz wiedzialy to na pewno - stary Zaraz ma dziś rację
chociaż wzajem dowodziły: "W fagach mogły być mutacje".

To, co o tym końcu świata w nich zostało zapisane
wcale prawdą być nie musi, ot - przesądy wydumane;

Tę historię z Wielką Ezą, która przynieść ma cierpienia
O nadejściu jej na agar, dokonaniu tu zniszczenia,

O tych bardzo ciężkich czasach, które nadejść kiedyś miały
O tym głodzie, chłodzie, bólu... wszystkie tutaj już słyszały.

Mimo wszystkich tych tłumaczeń w rozpacz czarną powpadały.
Przytuliły się do siebie i w tym przytuleniu trwały

Kiedy nagle wielkie oko, które ciągle je śledziło
W górę wzniosło Wielką Ezę, nad płomieniem wyżarzyło.

A gdy ogień przeznaczenia zbliżył się tuż nad sklepienie
Gdy zabrzmiały wielkie trąby obwieszczając im zniszczenie,

To nastąpił cud nad cudy, z nieba ciemność im zesłano!
Czyżby modły wysłuchane? Armagedon odwołano?

Co się stało, że tak nagle Eza znikła im z widoku?
Skąd te trąby? Jeśli po nich, zamiast w ogniu siedzą w mroku?

Wszystkie kłębiąc się i pchając wpatrywały się w sklepienie
A tam panowała ciemność, nagle znikło oświetlenie.

To nie dzisiaj - zakrzyknęły i skakały zachwycone.
Głąb cytoplazm i las fimbrii się przetaczał w każdą stronę

"Pożyjemy! Zmutujemy! Rozmnożymy się w miliony!"
Tak to wrzeszczał w uniesieniu tłum mikrobów zachwycony...

Jaki morał z tej historii ? Każdy teraz się namyśla
Powiem szczerze, że morały dzisiaj trudno się wymyśla:)

Wierszyk miał być o bakteriach na Stworkowe zamówienie,
Więc na Jego mądrą głowę zrzućcie skargi i żalenie,

Że bakterie właśnie teraz mnożą się jak opętane
Zamiast całkiem zdechłe leżeć, Ezą dziś powypalane.

Biotechnolog nim je zwalczy zawsze długo sie namyśla,
Więc bez żalu do autora, który koniec też obmyśla.

Obiecuje, że gdy zmyśli mniej lub bardziej utrafiony,
To skasuje tę końcówkę, morał będzie dołożony:P

Ten utwór znalazlam kiedyś w Internecie. Niestety autora nie znam. Jeśli ktoś ma ochotę dopisać morał, to zapraszam:)

 

 
1 , 2
| < Listopad 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      
Tagi

ResearchBlogging.org

Serwis Mikrobiologiczny