Proszę Państwa, oto przedstawiam: Bakterie. Jeżeli myśl o mikrobach przejmuje Was dreszczem, to zapraszam. Spróbuję Wam pokazać, że nie są to paskudne potwory, które trzeba zniszczyć za wszelką cenę.
niedziela, 06 lipca 2008
MicrobeStory (12)

Kryśka uśmiechnięta wyszła z szalki, na której położono pacjenta. Zza niej nieśmiało wyjrzał Nat, ktory był zdecydowanie żywy. I równie paszkwilny jak Kryśka. Wszyscy zaczęli bić brawo, kuracja poskutkowała. Tylko Joe stał jak wmurowany, ledwo poznawał kumpla, który dostał całej masy receptorów wyglądających jak wstrętna, zielono-fioletowa wysypka. OK, Joe był daltonistą, ale wysypka i tak wyglądała paskudnie. Była jednak doskonałym kamuflażem, gdyby nadal poszukiwałam ich policja. Joe zadumał się, jak dziadek mógł dostrzec podobieństwo Nata sprzed leczenia do jego ojca, obsypanego tym świństwem. No i czy to przypadkiem nie było zaraźliwe?? Ktoś wyciągnął parę flaszek LB rocznik 1999 i wszyscy opili ten niespodziewany sukces medycyny, która na poziomie mikroba miała się o niebo lepiej niż na poziomie ich całego świata.

sobota, 28 czerwca 2008
MicrobeStory (11)

„I co? I co?” wszyscy nagle przejęli się losem przybysza. „Hmmm” zadumał się dziadek – „co to ja miałem?... Krychaaaaaaa! Chodź no tu!” Zza kliniki wyłoniła się… ciężko było właściwie orzec czym była Krycha, ponieważ istota ta owinięta była od swego początku aż do końca najdłuższej pili włóknami kolagenu, co nadawało jej wygląd mumii. Na głowie miała gustowny kapelusz z mioglobiny, z którego sterczały niczym piórka alfa helisy. Podchodząc do dziadka zahaczyła o płytkę krwi, która utknęła tu zaczepiona o złogi cholesterolu. Na płytce została większość jej odzienia… wszyscy ją tu znali, więc widok ten nie zrobił na nikim wrażenia… tylko Joe był coraz bardziej zdumiony. Cóż… Kryśka nie była piękna… delikatnie rzecz ujmując. Dziadek coś szeptał do niej – i chociaż gwar ucichł momentalnie, nikt nie dowiedział się, co też za zadanie dostała Krycha. Zobaczyli tylko, jak wchodzi do kliniki i zasłania parawan za szalką z Natem. A potem usłyszeli cichy brzdęk opadającego wieczka…

środa, 11 czerwca 2008
MicrobeStory (10)
Były to głównie Clostridia, handlujące nielegalnie botuliną. Jeden z nich, zataczając się, podszedł do nich. „Panie” – wychrypiał – „kup pan botoksu, żona się zestarzeje, będzie jak znalazł”. Gdy nachylił się nad uchem Joe’go, ulatniające się z jego paszczy opary metanolu omal go nie powaliły. Za to Nat nieco oprzytomniał. „To może dla teściowej” – dziadowi wydawało się, że jest dowcipny. Tymczasem pojawili się inni przedstawiciele tej społeczności. Stara Bakteria, odziana w kwiecistą spódnicę, podeszła razem z łańcuszkiem swoich dzieci. Delikatnie wzięła Nata na rzęski i zaniosła do kliniki, po czym zaordynowała kroplówkę z glukozą i nukleotydami. Tymczasem stary portier coś sobie przypomniał. „Za moich czasów, kiedy jeszcze ten świat nie chylił się ku upadkowi, a krew wartko płynęła tętnicami…” „Do rzeczy, dziadku!” ktoś pacnął go laską. „No więc znałem takiego jednego Józka, kropla w kroplę jak ten bidaczek co tam teraz kona...”
środa, 28 maja 2008
MicrobeStory (9)

Joe zarzucił słabnącego Nata na plecy. Wcześniej zastanawiał się, czemu tamten go ratował, mógł przecież uciec, jego śmierć byłaby normalną koleją rzeczy, wypełnieniem praw natury, jak to było ze śmiercią jego siostry. Teraz jednak wcale nie chciał uciekać, i nie wynikało to tylko z radości, że zamiast niego zginął makrofagi. Po prostu nie mógł porzucić przyjaciela… Coś w tym było… Nat i Joe przestali być zwykłymi mikrobami.

Ruszyli w stronę atraktantów. Mieli niewiele czasu. Osłabiony walką Joe gnał ile sił w rzęskach, Nat był prawie nieprzytomny. Wkrótce ujrzał zielony neon CENTRUM URODY. Szpital to to nie był, ale może mogli pomóc zdychającemu mikrobowi. Joe poszedł tam, niebezpieczeństwo spotkania policji immunologicznej na razie przestało się liczyć. Okazało się wkrótce, że praktycznie nie istniało. Okolica była beznadziejna, zapewne nawet sinica z kulawą nogą tam nie zaglądała. Budynek kliniki ledwo stał, wokół kręciło się pełno meneli.

cdn...

 

O co chodzi z tą zemstą zza grobu wyjaśnię jak tylko będę mogła. Niecierpliwych odsyłam do "Biologii molekularnej bakterii" pod red. J. Baj i Z. Markiewicza, wyd. PWN. s. 392 lub w... Kosmos :) do tego artykułu, podrozdział "Systemy addykcyjne".

wtorek, 20 maja 2008
MicrobeStory (8)

Nat dorywczo załatał ubytki w przyjacielu znalezionymi fragmentami ściany komórkowej i błoną jakiegoś rozwalonego erytrocytu. Przynajmniej nie musiał się martwić o sterylność opatrunku. Sam zaczynał się czuć coraz gorzej, a musieli jeszcze gdzieś się ukryć i zmienić tożsamość, w końcu zdawali sobie sprawę, że nie są bohaterami książki Ludluma ani nawet Cooka i że następnym razem nie ujdzie im na sucho. Rozważali ucieczkę do jelit – w barwnym, wielogatunkowym tłumie i bogatej architekturze łatwo mogli zniknąć, jednak przejście na Tamtą Stronę było ostateczne. Tymczasem mieli bardziej palący problem. „To cię tatuś załatwił” – usłyszał Nat. Zaczęła go dosięgać zemsta zza grobu…

cdn... 

sobota, 10 maja 2008
MicrobeStory (6)

Mgła gęstniała, więc przemieszczali się z coraz większym trudem. Nat z zacięciem przedstawiał Joe’mu swoją wizję lepszego świata. Właśnie tłumaczył mu, że muszą emigrować do państwa wolnego od ptasiej grypy, zanim będzie za późno; jemu osobiście H5N1 nie wadził, ale życie w zrujnowanym kraju… Nagle stwierdził, że zrobiło się cicho… Za cicho i nikt mu nie potakiwał. Gdzie Joe?! Zaczął dziko koziołkować próbując zlokalizować przyjaciela. O zgrozo! Zobaczył go w paszczy makrofaga! Struchlał. Jednak potworny strach spowodował derepresję operonu tryptofanowego, co pozwoliło mu trzeźwo ocenić sytuację i podjąć szybką decyzję. Zbliżył się cichcem do wroga i trzasnął go w nibynóżkę, ale zaraz został pacnięty niczym nachalna mucha. Trąc bolące miejsce myślał, aż bulgotała cytoplazma. „Sposobem, sposobem” – podpowiadały mu wszystkie molekuły. Sprężył się w sobie, podleciał do makrofaga, wyciągnął kilka dłuższych rzęsek i  (ha! Drogi Czytelniku, nie zgadłbyś!) zaczął łaskotać potwora!

Cdn.

poniedziałek, 05 maja 2008
MicrobeStory (5)

 

Dosyć szybko udało im się uciec, mimo korka w głównej arterii. Ów korek skłonił ich do refleksji nad ucieczką w bardziej odległe strony, do jakiegoś nowego świata, skoro ich najwyraźniej powoli się sypał. Nat przypomniał sobie również, że zraziki, które zjedli w przydrożnej knajpie koło Wątroby nie były zbyt świeże, za to dobrze zrobił mu odpoczynek na piaszczystej plaży w Nerce Lewej. Teraz jednak był już dość wyczerpany, a rodziny Joe’go ciągle nie było. Robiło się coraz goręcej, a oni kluczyli po nieznanych terenach, ukrywając się przed stale rosnąca armią makrofagów i limfocytów... cdn

 
1 , 2
| < Kwiecień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
Tagi

ResearchBlogging.org

Serwis Mikrobiologiczny